niedziela, 11 lutego 2018

Plan czytelniczy na 2018 rok

Napisałem ten post już na samym początku stycznia, ale potem — jak to ja — zupełnie o nim zapomniałem. A później nie miałem czasu go doszlifować. Jednak w końcu jest! Zapraszam.



Jako że zeszłoroczny plan czytelniczy zupełnie mi nie wypalił, w tym roku mam inny pomysł. Mianowicie koniec z konkretnymi książkami, które koniecznie muszę przeczytać oraz koniec z autorami, po których dowolną książkę absolutnie muszę sięgnąć. W zamian za to mam plan innego rodzaju, uwzględniający bardziej różnorodne regiony świata, kraje, poszczególną tematykę i zagadnienia. Oprócz tego proponowane książki, ale w formie dużo luźniejszej niż rok temu — wtedy było to obiecywanie sobie, że coś przeczytam, a dziś tylko różne książki sobie proponuję. Ponadto przestaję oczekiwać od siebie przeczytania ponad 60 książek — wystarczy mi liczba 50. To znaczy nie, oczywiście, że mi taka liczba nie wystarczy, ale to kompromis pomiędzy czytaniem i życiem osobistym, bo te przecież też chciałbym mieć. (Ale bardzo liczę, że przeczytam jednak tych książek więcej niż 50. Dużo więcej. Tak naprawdę będę usatysfakcjonowany dopiero przy 65, natomiast te 50 pozycji to taki wykonalny must-read).

Poza tym zauważyłem, że w 2017 roku przeczytałem bardzo dużo pozycji amerykańskich, polskich i brytyjskich (razem 24, czyli prawie połowę wszystkich przeczytanych w tamtym roku), co w 2018 chciałbym zmienić  brakuje mi bardzo książek spoza zachodniego centrum kulturowego, z krajów takich jak Słowacja albo Rumunia czy też z Ameryki Południowej bądź Azji (tylko cztery książki z tego regionu świata w zeszłym roku, toż to skandal!). Ponadto jak zwykle interesuje mnie feminizm oraz kwestie LGBTQIA+. Oto, co sobie założyłem (w nawiasie wymieniam liczbę książek z danej kategorii):

1. Azja Wschodnia (5):
  • Haruki Murakami (1 książka, ale to żadne wyzwanie, ponieważ tak czy inaczej bym po niego sięgnął), Mo Yan (1 książka, ale to też nie wyzwanie), 1 autor/autorka z Korei plus jeszcze co najmniej dwóch pisarzy/dwie pisarki/parytet

2. Ameryka Południowa (2):
  • Najlepiej byłoby przeczytać trzy książki z tego regionu, ale ponieważ z literaturą z tej części świata jest mi wybitnie nie po drodze, to zadowolę się dwoma książkami (to i tak będzie dwa razy więcej niż w roku poprzednim).

3. Europa Środkowa, Wschodnia i Południowa, nie wliczając Polski (4):
  • Tutaj chciałbym przeczytać cztery książki, ale już bez wyliczeń na temat poszczególnych państw. Ważne, by choć trochę zapoznać się literacko z regionem.

4. Bliski Wschód (2):
  • Ten rejon to dla mnie prawie zupełna terra incognita, bowiem do tej pory czytałem tylko jedną książkę z tej części świata, mianowicie Śnieg Orhana Pamuka. Chętnie zapoznam się z kolejnymi bliskowschodnimi książkami w tym roku, zaś na obecną chwilę myślę głównie o Ece Temelkuran i jej powieści Odgłosy rosnących bananów.

5. Afryka (1):
  • Jedyna literacka styczność, jaką miałem z Afryką, to esej Wszyscy powinniśmy być feministami Chimamandy Ngozi Adichie, a to jest dla mnie bardzo mało. W tym roku planuję to zmienić, jednak na razie zdecydowałem się na tylko jedną książkę z tego kontynentu. Możliwe, że znowu będzie to książka Adichie, ale mógłbym również dać szansę komuś innemu — nazwiska takie jak Chinua Achebe, Alain Mabanckou oraz Chigozie Obioma również brzmią zachęcająco.

6. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania (3):
  • Nie chodzi o to, aby nie przeczytać więcej niż 3 książek, bowiem to byłaby głupota, ale o to, aby znaleźć minimum trzy niszowe pozycje z tych regionów. Cokolwiek to znaczy niszowe. Jeszcze tego nie sprecyzowałem 😛. Chociaż chyba Wallace się nada. Albo Baldwin.

7. Klasyka literatury (7):
  • Zależy mi, aby przeczytać przynajmniej 7 pozycji klasycznych (ponieważ przy na przykład pięciu nie byłoby to wyzwanie), zatem znając mnie będzie to zapewne literatura angielska (może znowu jakaś powieść wiktoriańska? albo dawna literatura grozy?), polska (liczę, że zdecyduję się na opowiadania Iwaszkiewicza) albo francuska, którą w końcu uwielbiam, ale chciałbym w tym roku sięgnąć w końcu po Balzaka albo Zolę, bo Proust i OuLiPo to niewielkie wyzwanie.

8. Powieść po angielsku (1):
  • Najprawdopodobniej The City Always Wins Omara Roberta Hamiltona, bo to w końcu tę książkę już mam na półce. Cel: szlifowanie angielskiego. Ale książka na razie tylko jedna w wyzwaniu, bo przeczytanie już tej jednej będzie trudne. Zwłaszcza przy mojej małej ilości czasu 😛.

9. Literatura LGBTQIA+ (7):
  • Tym razem, żeby było trochę ambitniej, obiecuję sobie przeczytać trochę więcej klasyki gatunku — może Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek? Albo Zuch Edmunda White'a? Chciałbym przeczytać też kolejną książkę Colette (znam tylko Klaudynę w szkole), kolejną książkę Sarah Waters, powieść Slash Natalii Osińskiej, Incognito Tibor Noé Kiss oraz Wszystko jak chcesz, czyli listy Jarosława Iwaszkiewicza do Jerzego Błeszyńskiego. Warto byłoby w końcu także znaleźć książkę, gdzie występowałby bohater aseksualny, a oprócz tego przecież zawsze dobrze będzie przeczytać jeszcze jakieś guilty pleasure, czyli młodzieżowy romans między mężczyznami. Nie mogę się doczekać 💗.

8. Feminizm (2):
  • Co najmniej dwie prace naukowe, czyli tyle, ile w roku poprzednim, tym razem jednak chciałbym, aby były to grubsze rzeczy. Waginę. Nową biografię Naomi Wolf  czytam w tym momencie, ale oprócz tego kusi mnie jeszcze Reakcja. Niewypowiedziana wojna przeciw kobietom Susan Faludi. Poza tym wychodzi jeszcze w tym roku kilka innych pozycji feministycznych, które również chciałbym przeczytać, więc możliwe, że po nie też sięgnę.

9. Książki naukowe lub eseje niefeministyczne (2):
  • Również dwie pozycje, co wraz z książkami feministycznymi daje 4 pozycje pisane tylko pod katem niesienia wiedzy. Dużo, ale to wykonalne.

10. Literatura faktu (2):
  • Zupełnie nie mam pojęcia, jakie książki przeczytać. Mam w planach Ganbare! Warsztaty umierania Katarzyny Boni, Głód Martína Caparrósa oraz Bóg jest czerwony. Opowieść o tym, jak chrześcijaństwo przetrwało i rozkwitło w komunistycznych Chinach Liao Yiwu, ale znowu nie jest to coś, co koniecznie chciałbym w tym roku przeczytać. Jedyny must-read to Z nienawiści do kobiet Justyny Kopińskiej — wychodzi już w marcu 🙂.

11. Literatura grozy (3):
  • Czyli jak wiecie moje wielkie odkrycie roku 2017 — przeczytałem wtedy 3 książki tego gatunku, a czwarta (Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści Lovecrafta) nadal się czyta. W tym roku chciałbym własnie ją dokończyć oraz zacząć jeszcze przynajmniej dwie. Jej! 

Poza tym dobrze byłoby powrócić do czytania książek prześmiewczych i ironicznych, czytać więcej powieści bawiących się formą, eksperymentujących z językiem czy nowatorskich w jakiś sposób, a także czytać dalej fantastykę inną niż horrory, szczególnie Pratchetta, zwłaszcza że biorę udział w (swoim własnym jednoosobowym) wyzwaniu Przeczytam wszystkie książki ze Świata Dysku. Będę także pochłaniać mangi i komiksy oraz Wam o nich opowiadać, a jeśli obejrzę kolejny film LGBTQIA+, to również możecie spodziewać się recenzji. Podejrzewam także, że część kategorii będzie na siebie nachodzić, jednak daną książkę mogę dopisać do tylko z jednej z nich. Całość liczy w tym momencie 41 książek, czyli nieco więcej niż połowa w porównaniu do roku poprzedniego, a także pozostawia mi dużo więcej luzu. Co istotne, nie są to pozycje, które muszę przeczytać bo muszę, a raczej rzeczy, które chciałbym mieć w pamięci, dokonując wyborów w kwestii dalszych lektur, aby  tak jak w poprzednim roku  nie zapomnieć o paru ciekawych miejscach i tematach.

To teraz ja się Was spytam — jakie macie plany czytelnicze na ten rok? Może chcecie się przyłączyć do mojego planu albo wprowadzić w życie któryś z jego podpunktów? Serdecznie zachęcam!

Archiwalny Plan czytelniczy na 2017 rok znajdziecie tutaj.

(Lista będzie uzupełniania o przeczytane książki (znaczek ) w miarę poznawania przeze mnie kolejnych pozycji. Znajdziecie ją też u góry strony, tam gdzie były zeszłoroczny Plan czytelniczy, tj. obok zakładek O mnie albo kontakt).

33 komentarze:

  1. Podoba mi się to Twoje nowe podejście, bo zdecydowanie więcej w nim elastyczności, niż miało to miejsce w ubiegłym roku. Takie "ciasne" listy mogą łatwo przyprawiać nas o frustrację, bo czytając, człowiek ciągle odkrywa nowe krainy, i nie zawsze możliwe jest ścisłe trzymanie się ustalonego planu.

    Cieszy mnie, że literacko zagościsz w Azji, bowiem to bardzo, bardzo interesujący kontynent. Jeśli można, to serdecznie polecam kilka nazwisk z Kraju Kwitnącej Wiśni. Kōbō Abe to pisarz, który wyłamuje się ze wszelkich schematów, to wspaniały eksperymentator bezwstydnie igrający z formą. Często określa się go mianem japońskiego Kafki i określenie to nie jest bezzasadne (wg mnie szczególnie godne uwagi są powieści "Schadzka", "The Ruined Map" oraz "Kobieta z wydm"). Jun’ichirō Tanizaki to autor za nic mający sobie konwenanse, dobitnie ukazujący cienie i blaski człowieczej duszy ("Tajemna historia pana Musashiego", "Dwie opowieści o miłości okrutnej" czy "Niektórzy wolą pokrzywy" to tytuły, po które warto sięgnąć). Noblista Kenzaburō Ōe to mistrz turpizmu - bez mrugnięcia okiem odsłania to, co człowiek głęboko ukrywa przed światem: brzydotę swojego charakteru, podłość zachowań i małość (szczególnie wstrząsające tytuły to "Sprawa osobista" oraz "Zerwać pąki, zabić dzieci"). Kolejny noblista, Yasunari Kawabata, to uosobienie japońskiego piękna - jego proza jest bardzo eteryczna, delikatna, przesiąknięta duchem Japonii (w pierwszej kolejności godne uwagi są "Głos góry", "Meijin – mistrz go" czy "Kraina śniegu"). A co do Państwa Środka, to sugeruję też, by rozważyć zapoznanie się z twórczością Eileen Chang - to niepowtarzalna okazja, by zanurzyć się w czasach, kiedy Chiny były republiką (1911-1949).

    A co do USA i Wielkiej Brytanii, to wg mnie Baldwin to naprawdę wspaniały wybór. Zarówno powieść "Inny kraj" jak i zbiór opowiadań "Na spotkanie człowieka" to naprawdę fantastyczne dzieła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - w zeszłym roku byłem właśnie bardziej sfrustrowany, zwłaszcza że ja w ogóle wyjątkowo nie lubię tego, gdy mi jakiekolwiek plany nie wychodzą. Dlatego w tym roku zdecydowałem się to zmienić :P.

      Dzięki! "Kobietę z wydm" Kōbō Abe mam na półce, ale jakoś ostatnio mi z nią było nie po drodze, natomiast w bibliotece jest na pewno "Zerwać pąki, zabić dzieci" Kenzaburō Ōe - kiedyś nawet chciałem je już wypożyczyć, ale właśnie nie było, a potem minęła mi ochota :/. Pozostałe nazwiska też znam, ale nie interesowałem się jeszcze za bardzo konkretnymi książkami tych autorów, dlatego bardzo dziękuję za podsunięcie mi kilku - uwzględnię je w swoich poszukiwaniach ;).

      Ach, pamiętam, że o Baldwinie rozmawialiśmy też jakoś rok temu, gdy zapowiadałem czytanie literatury LGBTQIA+ - też mi tego autora polecałeś ;). W zeszłym roku nie udało mi się po niego sięgnąć, ale mam nadzieję, że już w tym się uda :).

      Usuń
  2. Wybacz, ale muszę to napisać. Nie wyrobisz się :P

    A co do konkretnych pozycji:
    1) Nawet nie wiesz, jak mi ulżyło, że ktoś poza mną tak kompletnie nie jest zainteresowany literaturą południowoamerykańską! Przeczytałam w życiu całą jedną cienką książkę z tego regionu i tylko kilka z napotkanych w ogóle mnie ciekawi. Ale w kwietniu przeczytam "Sto lat samotności", to już postanowione ;)

    2) Z klasyki: Zola i "Germinal" KONIECZNIE!

    3) Trochę smutno mi, że tak mało literatury faktu ("Ganbare!" możesz odrzucić, dobre to, ale przy dwóch pozycjach są ważniejsze lektury :P), ale rozumiem priorytety.

    No i oczywiście kibicuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2) Żeby przełamać lody, serdecznie polecam "Święto Kozła" pióra peruwiańskiego noblisty, Mariano V. Llosy. Ponadto wydaje mi się, że po literaturę iberoamerykańską warto sięgnąć, choćby po to, żeby przekonać się, jakie ślady na cywilizacji wywarł kolonializm, oraz, że taka agresywna ekspansja, mająca za nic lokalną kulturę nadal jest obecna (choćby w wykonaniu wielkich koncernów). Nie bez znaczenia jest też fakt, że wielu twórców z tego regionu to artyści zaangażowani - literatura to narzędzie walki z opresyjnymi systemami, wyzyskującymi człowieka (Cortázar, Sábato, Carpentier i cała rzesza innych bardzo duży nacisk kładli na te aspekty).

      Usuń
    2. Oczywiście moja wypowiedź odnosi się do punktu 1).

      Usuń
    3. @Marta, cicho, wiem, daj się człowiekowi połudzić, że jednak mu się uda :D.

      1) Hehe, też się cieszę xD. Ciekaw jestem, jak Ci się w takim razie "Sto lat samotności" spodoba! :D

      2) Zapisuję tytuł :).

      3) Mi też jest smutno, no ale własnie, priorytety. Po cichu liczę jednak, że przeczytam więcej ;).

      @Ambrose Wypowiem się w swoim imieniu, bo też się czuję wywołany do tablicy :P. Ja ogólnie też myślę, że warto sięgać i są książki, które chcę przeczytać, ale generalnie średnio do mnie literatura iberoamerykańska przemawia - do tej pory zachwyciła mnie tylko "Gra w klasy", ale nawet nie mam jakiejś wielkiej ochoty, aby ją dokończyć. Z czasem na pewno będę eksplorować tę literaturę i może kiedyś się zachwycę oraz nabiorę wielkiej chęci, aby czytać więcej, ale na obecną chwilę to nie całkiem mój klimat. I na razie to właśnie byłoby czytanie literatury iberoamerykańskiej na zasadzie "wiem, że warto, więc przeczytam", a nie "mam ochotę, więc przeczytam". Dlatego tak mało czytam z tego gatunku, ale oczywiście będę systematycznie po coś sięgać ;).

      Usuń
    4. Hehe, spokojnie, ja nie twierdzę, że literaturę iberoamerykańską trzeba czytać, że należy ją znać. Zaznaczam jedynie, że łatwiej zrozumieć tamtejszych pisarzy, kiedy ich dzieła odnieść do konkretnego kontekstu kulturowo-historyczno-geograficznego.

      Usuń
    5. Haha, dobrze, w takim razie rozumiem :D.

      Usuń
    6. "Święto kozła" odnotowane, Ambrose. I tak samo jak Ytr - nie chcę ignorować tamtego rejonu, po prostu średnio przemawiają do mnie poszczególne powieści ;)

      Usuń
    7. To może warto sięgać też po tytuły mniej znane, niekoniecznie takie, które otoczone są nimbem "wielkości". Bo nie ma chyba nic bardziej rozczarowującego, niż zetknięcie się z tytułem, który wychwalany jest pod niebiosa, a który dla nas okazuje się średnim czytadłem :)

      Usuń
    8. Zgadzam się - sięgniecie po wielkie "Sto lat samotności" był ogromnie rozczarowujące, bowiem mnie ono zupełnie nie poruszyło i potrafiłem jedynie docenić kunszt Marqueza ;).

      Usuń
  3. Podoba mi się twój plan i będę trzymać kciuki za konsekwentną realizację. Sama chętnie przeczytałabym książki nieanglojęzyczne oraz poruszające tematykę feminizmu, więc liczę, że zainspiruję się Twoimi lekturami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D. Mam nadzieję, że uda mi się Cię zainspirować - recenzja kolejnej książki feministycznej już za tydzień lub dwa, zależy jak się wyrobię :).

      Usuń
    2. Super, w takim razie czekam :) U mnie królują kryminały, thrillery i horrory, ale czasami mam ochotę wyjść poza ulubione gatunki :)

      Usuń
  4. „Proust i OuLiPo to niewielkie wyzwanie”? ;) Ale rozumiem, chodzi Ci o to, że ilościowo (tylko dwie pozycje)? Bo jakościowo Proust sam w sobie to już jednak spore wyzwanie :). Co do Colette – może „Czyste nieczyste”? Ja się przymierzam do tej książki od kilku lat, mam na półce, ale wiecznie ją spycha na dalszy plan coś innego, a wydaje mi się, że to bardzo ciekawa rzecz – o miłości, cielesności i seksualności. A w kwestii feminizmu – domyślam się, że czytałeś „Drugą płeć”?

    Mnie się po cichu marzy powrót do czytania tematami lub autorami. Marta (Zaczytana mama) miała u siebie na blogu kiedyś taki system – wybierała sobie na dany miesiąc jednego pisarza/pisarkę lub motyw przewodni i na nich się skupiała. Ale mnie by się marzyło raczej tak: 2-3 książki i na tej podstawie duży, przekrojowy tekst. Mam już nawet kilka konkretnych pomysłów. Tylko obawiam się, że takie rzeczy się na blogu nie sprawdzą – nikomu nie będzie się chciało tego czytać :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, jakościowo to oczywiście jest wyzwanie ;) Chodziło mi bardziej o to, że przeczytałbym te książki tak czy inaczej, a w wyzwaniu na logikę powinienem umieścić książki, do przeczytania których zmobilizować będzie mi się trudno - a skoro po OuLiPo oraz Prousta sięgnę z przyjemnością, choć sama lektura będzie trudna, to trochę dziwnie się czuję mówiąc, że sięganie po nich jest wyzwaniem ;). Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić, o co mi chodzi ;).

      O "Czyste nieczyste" też myślałem i zgadzam się, że tematyka jest niezwykle interesująca, a książkę mam nawet w domu, ale mam też ochotę na kolejny tom przygód Klaudyny, więc jeszcze zobaczę ;).

      Własnie nie, "Drugiej płci" jeszcze nie czytałem - jest tak wielka, że trochę mnie przeraża jej rozmiar, zatem mógłbym ją czytać tylko w wakacje, ale ponieważ nie mam jej jeszcze kupionej, to podałem "Reakcję" - pozycja równie klasyczna (i podobnie gruba ;)), a mniej znana ;). Jednak do "Drugiej płci" też się przymierzam ;).

      Brzmi to świetnie, choć na przykład ja bym nie dał rady tak pisać - z reguły po skończeniu jednej książki danego autora nie mam ochoty na kolejną książkę szybciej niż po upływie kilku miesięcy. Dlatego, choć i mnie się marzy jakiś ogólny tekst podsumowujący na przykład twórczość Mo Yana, raczej nie sądzę, aby mogło mi się to udać. Niemniej ja akurat taki tekst chętnie bym przeczytał, choć zakładam, że rzeczywiście niestety mógłbym być w mniejszości. Z drugiej strony czytelnicy prędzej czy później się znajdą, a nawet jeśli post będzie miał ciut mniej wyświetleń, to zawsze jest szansa, że zainteresujesz tym nową grupę ludzi, a ci, którzy najbardziej lubią Cię czytać, i tak zostaną. Nie tylko czytelnicy mają być zadowoleni, Ty również, więc jeśli marzy Ci się coś takiego, to pisz! :)

      Usuń
  5. Podoba mi się takie luźniejsze podejście do planów, bo sama tak robię, nie planuję za dużo - nie chcę się potem stresować, że miałam/musiałam itd. Poza tym często tak pochłania mnie jakiś temat, jeden krąg kulturowy, czy jeden autor, że zapominam o istnieniu innych na jakiś czas. Chcę mieć zawsze duży wybór, nie ograniczać się narzuconymi przez kogoś lub siebie planami. Jednak założyłam sobie coś - czytać więcej literatury faktu, bo czuję, że mnie omija wiele świetnych książek. Chcę nadal czytać książki spoza dominującego obszaru języka angielskiego i kultury anglosaskiej. Chciałabym też sięgnąć po jakąś klasykę i mam na myśli klasykę amerykańską - Steinbecka, Philipa Rotha (nic nie czytałam), Trumana Capote (też nic).

    Może troszkę sugestii ode mnie?
    - Nie wiem, czy znasz klimaty południowoafrykańskie np. z książek Coetzee'go (np. "Hańbę")? Trudna, wymagająca literatura.
    - Bardzo lubię literaturę hinduską/indyjską, polecam np. "Delikatną równowagę" Robintona Mistry'ego.
    - Z literatury chińskiej uwielbiam Mo Yana (ale masz go już w planach), a może coś zupełnie nieznanego? Dla mnie to było odkrycie - "Oczekiwanie" Ha Jina.
    - Fascynację literaturą iberoamerykańską mam już chyba za sobą, ale na pólkach wiele nieprzeczytanych pozycji. Kiedyś kupowało się wszystko, co można było dostać na rynku, studenci zwłaszcza pochłaniali książki z nurtu realizmu magicznego. Z nowszych rzeczy zdecydowanie polecam Ci "Dzikich detektywów" Robarto Bolano; wspaniała książka.
    A jeśli chodzi o meandry seksualności to szczególnie zachwyciła mnie (czytana już bardzo dawno) "Płeć wiśni" Jeanette Winterson.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Ty jak złapiesz jakiś temat, to potem stajesz się od niego specjalistką, ja tymczasem preferuję zmienność i różnorodność, więc latam od gatunku do gatunku ;). Literatura faktu też jest wielce zajmująca i sam również chciałbym czytać jej więcej, ale niestety jest to ciężkie do wykonania - to znaczy są gatunki, które traktuję bardziej priorytetowo ;). Dzięki za przypomnienie o Steinbecku, znam tylko jego "Myszy i ludzi" i w sumie chciałbym przeczytać coś nowego :). Do Rotha w sumie też byłoby dobrze wrócić - czytałem tylko "Kompleks Portnoya", który notabene polecam, ale chciałbym w tym roku przeczytać kolejną jego książkę, choć już on się do planów nie zmieścił ;).

      - "Hańby" jeszcze nie znam - w ogóle chyba nic nie znam z tego regionu ;).
      - "Delikatna równowaga" całkiem mnie zainteresowała - kojarzy mi się trochę z "Białymi zębami" Zadie Smith - czy to jest słuszne skojarzenie? Jeśli tak, to tym bardziej przeczytam, choć przeraża mnie trochę jej objętość ;).
      - Wow. "Oczekiwanie" brzmi rewelacyjnie!
      - "Dzikich detektywów" nawet posiadam, więc możliwe, że się skuszę ;).
      - Nie mam pojęcia, co dokładnie będzie się działo w "Płci wiśni", więc nie wiem, czy uda mi się dopasować książkę do nastroju, ale ponieważ jest o seksualności, to kiedyś na pewno przeczytam :).
      W każdym razie myślę, że na coś się zdecyduję, choć oczywiście niczego nie obiecuję - jak już pisałem, to to tylko propozycje, a nie żadne poważne plany, bo tych raczej nie wypełnię ;).
      Uściski!

      Usuń
  6. Oczywiście przyłączam się do kibicowania Ci. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się Twój plan, szczególnie podział na różne regiony świata. Pewnie masz już w głowie jakieś konkretne tytuły, ale ja lubię polecać, więc dodam coś od siebie. :) Z Ameryki Południowej "Fikcje" Borgesa, bo to naprawdę nietuzinkowy zbiór opowiadań, gdzie autor bawi się zarówno formą jak i treścią. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że to taki południowoamerykański Italo Calvino, a jego chyba wyjątkowo lubisz (jeśli dobrze pamiętam). Z Europy "Żar" Sandora Marai, bo to niepozorna powieść, ale napisana w taki sposób, że nie można o niej zapomnieć (moralne dylematy, dobre portrety psychologiczne i bark odpowiedzi, czego chcieć więcej?) oraz "Geparda" di Lampedusy, jedną z lepszych książek o wymieraniu arystokracji. Z esejów "Pochwała cienia" Tanizakiego - moje ostanie odkrycie, a z klasyki "Anna Karenina" Tołstoja, "Łuk triumfalny" Remarque, "Katedra Marii Panny w Paryżu" Hugo, "Hrabia Monte Christo" Dumasa, "Niebezpieczne związki" de Laclosa (jeśli masz ochotę na powieść epistolarną) i "Rebeka" Daphne du Maurier.

    Mój plan jest podobny - mam zamiar czytać książki z różnych części świata (szczególnie Azji i Ameryki Południowej), tylko że wiem już na jakich tytułach zależy mi najbardziej. Na pewno będzie dużo klasyki, bo dalej mi nie przeszło uzależnienie od niej, będzie dramat, esej i fantastyka (2 serie, które zaczęłam w zeszłym roku). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Mam już kilka tytułów, ale pewnie, podrzucaj swoje, może zmienię zdanie, a jeśli nie, to coś może trafić na listę przyszłoroczną :). Tak - doskonale pamiętasz, że ja Calvino pokochałem po "Jeśli zimą nocą podróżny" :). Natomiast jeśli ja dobrze pamiętam, to Ty pisałaś recenzję "Fikcji" Borgesa na blogu, i już wtedy bardzo mnie zainteresowały, więc nawet jeśli nie sięgnę w tym roku, to za jakiś czas na pewno. :). Och, "Żar"... Czytałem tę powieść w liceum i od dwóch lat chcę ją sobie przypomnieć. Zatem zgadzam się - nie można o tej książce zapomnieć, była genialna. Aż mi narobiłaś na nią ochotę :). Od czasu poznania Prousta ja arystokrację uwielbiam, więc myślę, że po "Geparda" też w końcu sięgnę :). O "Pochwale cienia" słyszałem i mam ją w planach, dobrze byłoby ją w tym roku przeczytać, bo już się zbieram do tego dość długo. Z "Anną Kareniną" będzie ciężko, bo mnie Rosja prawie wcale nie ciągnie (chyba że Nabokov) - to znaczy przeczytać planuję, ale nie wiem jeszcze kiedy. Jednak raczej w przyszłości dalszej niż bliższej ;). Pozostałe tytuły też rozważę, aczkolwiek przyznam, że choć każdy z nich planuję przeczytać, to raczej nie pociągają mnie aż tak, aby to zrobić w tym roku ;).

      Super! No i cieszę się, że widzę Cię z powrotem! :D "Przy gorącej herbacie" zniknęło, ale może planujesz założyć własne miejsce do dzielenia się literaturą? Byłoby świetnie znowu Cię czytać :D.

      Usuń
    2. Nie byłabym sobą, gdybym nie proponowała innym swoich ulubionych książek. :D Borges to moje odkrycie zeszłego roku i naprawdę go polecam, jeśli nie w tym, to w następnym roku. A czytałeś coś jeszcze Maraiego (nie wiem, czy dobrze odmieniam nazwisko) i możesz polecić? Mam ochotę na kolejną jego książkę i zastanawiam się czy zabrać się za "Dzienniki", czy zostawić je sobie na później i na razie czytać powieści. "Pochwała cienia" to lektura na jeden dzień, jak już człowiek przestanie się zachwycać wydaniem. ;) Jestem ciekawa czy Ci się spodoba. O, tego że Rosja Cię nie interesuje nie wiedziałam, ale w takim razie rozumiem odkładanie rosyjskich powieści na później. Tym bardziej, że do najcieńszych to one nie należą. :D Hm, jeśli będziesz kiedyś sięgać po coś Tołstoja to polecam najpierw "Annę Kareninę", a dopiero potem "Wojnę i pokój", bo może się zdarzyć, że nie polubisz się z autorem. ;)

      Zastanawiałam się nad tym, ale w najbliższym czasie nie znajdę po prostu czasu na pisanie tekstów, z których byłabym zadowolona. W tym roku kończę studia, a to znaczy, że w maju czeka mnie najtrudniejszy egzamin na moim kierunku, a poza tym praca magisterska zabiera mi duuuużo czasu, a ja nawet nie zaczęłam jej pisać (za to liczba przeczytanych przeze mnie książek podniesie mi statystykę za ten rok). Dlatego też zadowalam się pisaniem opinii na lubimyczytać i analizowaniem książek dla siebie samej. ;)

      Usuń
    3. Nie, nie czytałem nic więcej - planowałem się za coś zabrać, ale jakoś nigdy nic z tego nie wyszło ;). Hmm, ja raczej sięgnąłbym najpierw po kolejną powieść, choć akurat "Dzienniki" Maraia (też nie wiem, jak to się odmienia :P) to jedne z nielicznych, które mnie intrygują ;). To prawda - objętość książek jest kolejnym powodem mojego odkładania czytania rosyjskiej klasyki na wieczne "później" :P. Dziękuję za polecenie, tak zrobię, bo znając mnie mógłbym najpierw sięgnąć właśnie po "Wojnę i pokój" :P.

      Ach, w takim razie będę śledził Cię na Lubimy czytać, tylko muszę pamiętać, aby tam wchodzić, bo ostatnio mocno zaniedbałem swój profil ;). Chyba znalazłem Twój profil, więc wysłałem Ci do zaproszenie do znajomych :). (To znaczy mam nadzieję, że to Ty, a nie jakaś inna Iluzjonistka ;)). I w takim razie już życzę powodzenia na egzaminie i w pisaniu pracy magisterskiej! :)

      Usuń
  8. Mmmmm widzę tu dużo smakowitości i będę Ci kibicować przez cały rok, żeby udało Ci się je przeczytać! No i mam nadzieję, że trochę bardziej Ci się sprecyzują plany na literaturę faktu - chociażby, że dojdzie do tej małej grupki Krakauer. Zresztą jest na ryku tak dużo dobrych reportaży (większość z Czarnego ;)), że spokojnie coś dla siebie znajdziesz. Pewnie nawet za dużo.

    Hmm a słyszałeś o jakiejś książce z aseksualnym bohaterem? Najlepiej głównym, albo chociaż istotnym dla fabuły. Bo mnie zupełnie nic nie przychodzi do głowy. Może być problem ze znalezieniem, bo to chyba nie jest zbyt popularny temat :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, przydadzą mi się kibice, bo może być ciężko :P. Prawdę mówiąc, to już doszedł, tylko już go nie będę na liście umieszczać, chyba że po przeczytaniu ;). Masz rację - jest tego mnóstwo, zwłaszcza o Azji, bo te reportaże chyba najbardziej mnie kuszą, jednak ogólnie Czarne jest rewelacyjne :). I chodzi za mną jeszcze "Ostatni krąg. Najniebezpieczniejsze więzienie Brazylii", co w sumie mnie trochę dziwi, bo jakoś nie wygląda to na książkę w moim stylu ;).

      Słyszeć słyszałem - jedną chyba nawet czytałaś :P. Mianowicie "Świat według Garpa", ale nie wiem, kto tam jest aseksualny. Ogólnie to trafiłem kiedyś na anglojęzyczną listę książek, w których są aseksualni bohaterowie - planuję kiedyś sprawdzić, które z tych książek wyszły w Polsce, ale na razie ogarnąłem tylko 3 powieści - właśnie "Garpa", "Sabriel" Gartha Nixa oraz "Ultraviolet" R. J. Anderson (to chyba jakaś kiepska młodzieżówka, ale jest :(). Więc coś na szczęście jest :).

      Usuń
    2. Poprawka - nie sprawdzę tej listy, bo jej sobie nie zapisałem gdy zmieniałem komputer, czyli ją straciłem! :( Może ją znajdę ponownie w internecie, kurcze, tyle książek tam było :|.

      Usuń
    3. No tak, Garp, rzeczywiście, ale Jenny jest istotną postacią (choć nie ma jej tam jakość bardzo dużo), ale im więcej myślę o jej aseksualności,tym bardziej się zastanawiam, czy dobrze to zrozumiałam. I muszę chyba znowu przeczytać Irvinga, żeby tę wiedzę zrewidować ;). Ale myślałam raczej o powieści z aseksualnym głównym bohaterem - bo jeśli mam być szczera, nigdy w rozmowach o literaturze LGBTQIA nie spotkałam się z chociażby próbą zaczęcia tego tematu.
      Obyś znalazł tę listę! Ja też poszukam, może się uda ;).

      Usuń
    4. Kurcze, liczyłem, że jest jedną z głównych bohaterek :/. W takim razie też nie znam książki z głównym bohaterem, ale mam nadzieję, że się znajdzie. I masz rację - ja też nie spotkałem się z próbą zaczęcia tematu aseksualizmu w literaturze, co więcej, nawet w dyskusjach w polskim środowisku LGBTQIA+ tematu aseksualizmu ogółem nie słyszałem. Strasznie to przykre. Czas to zmienić.
      Patrzyłem już na tę listę - coś znalazłem, m.in. na Goodreads, ale to nie to samo :/. Ech, będę jeszcze szukał.

      Usuń
  9. Ambitne plany, Przemku. Proust, Zola to przebrzmiałe starocie. Tak już dzisiaj się nie pisze. Czytanie ramot nic nie wnosi. Polecam Bondę, Pilipuka, Dukaja.
    Misieq79

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoli jeszcze nie znam, natomiast co do Prousta, to rzeczywiście dzisiaj już nikt nie pisze tak jak on, niemniej dla mnie zdecydowanie nie jest to przebrzmiały staroć. Przeciwnie, ja go uwielbiam, ma ciekawe przemyślenia (nawet jeśli się z nimi nie zgadzam), piękny język, niekiedy fantastyczne żarty i z cudowną miłością, a zarazem lekkim żartem portretuje arystokrację (zwłaszcza w "W stronę Guermantes"), a do tego mnie przy niektórych jego męskich bohaterach włącza się tryb fanboya :). Zatem w moje życie wnosi to bardzo dużo. Bondy nie czytałem, gdyż nie przepadam za kryminałami, Pilipiuka chcę kiedyś spróbować, ale dopiero za jakiś czas, natomiast Dukaj to koniecznie! Jak zdążę to jeszcze w tym roku, ale jeśli nie, to już w przyszłym muszę :).
      Pozdrawiam, tylko nie mam na imię Przemek, lecz Filip ;).

      Usuń
  10. Rohinton Mistry w "Delikatnej równowadze" to dla mnie taki indyjski Dickens raczej. Życie żebraków w wielkim mieście, losy kilku przedstawicieli najuboższych warstw społecznych, walka o przetrwanie, wszystko opowiedziane z mistrzowskim dbaniem o szczegóły i dostrzeganiem bohaterów drugiego planu. Poruszająca emocje rzecz. Tło społeczne - wstrząsające. Politycy swoimi decyzjami bezwzględnie niszczyli ludzi...trudno mi było spokojnie o tym czytać.
    Niestety nie pamiętam już dobrze "Płci wiśni". Pamiętam atmosferą baśni, naturalistyczne (nawet obsceniczne) opisy szpetoty (ale także magii) życia w XVII- wiecznej Anglii. Książka jest jednocześnie zmysłowa i wulgarna. Jest to także powieść z przesłaniem filozoficznym. Teraz sobie myślę, że to jednak ryzykowne polecać Ci ją, bo jest taka hmmm... literacko dość dziwna :-) Nie wiem, czy teraz podobałaby mi się tak jak kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chcesz połączyć literaturą grozy z Azją Wschodnią, to serdecznie polecam powieść "Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii". Tytuł nieziemski, a i treść nie najgorsza.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze - odzew czytających jest dla mnie bardzo ważny, a więc proszę się nie wahać i komentować. :)
Jednocześnie uprzedzam, że będę bez mrugnięcia okiem usuwać komentarze obraźliwe, rasistowskie, homo- i transfobiczne czy też inne będące formą mowy nienawiści bądź naruszające netykietę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...