Po tym, jak wiosną tego roku ukończyłem
Duszny kraj, czyli zbiór przetłumaczonych na język polski tekstów
Boba Dylana, na swój sposób zostałem jego fanem. Nie przepadam za sposobem, w jaki śpiewa i gra, czy raczej jest to po prostu zupełnie nie moja estetyka (z wyjątkiem
Oh Mercy), choć doceniam jego twórczość na tyle, na ile docenić może ją ktoś zupełnie pozbawiony słuchu 😉. Jednakże tekstowo Dylan odpowiada mi bardzo i szalenie ciągnie mnie do wartości, które gloryfikuje w swojej muzyce, toteż najchętniej czytałbym go dużo — dlatego po tak krótkim czasie zabrałem się za
Kroniki, czyli autobiograficzny zapis różnych etapów jego kariery muzycznej. I powiem Wam, że ciągle mi mało.
 |
| Z żalem stwierdzam, iż nie mam w domu żadnej płyty Boba Dylaba, więc musi wystarczyć Wam (i mi!) zestaw płyt rockowych i metalowych mojego taty. |