Bardzo, ale to bardzo rzadko sięgam po horrory, jednak na Gałęziste postanowiłam się skusić, zwłaszcza wiedząc, że rzecz będzie się działa na łonie natury, a taką okolicę uwielbiam. Dlatego nie zastanawiałam się zbyt długo i sięgnęłam po powieść. Jest to debiut Artura Urbanowicza, młodego pisarza z Suwałk, a skoro to debiut, dodatkowo wydany w wydawnictwie Novae Res, słynącym z vanity pressu, to nie obyło się bez kilku potknięć - z drugiej strony i tak jest naprawdę nieźle, bo zalet na szczęście jest więcej niż wad.
Karolina i Tomek są parą i różnią się jak ogień i woda. Ona jest bardzo wierzącą i gotową do poświęceń studentką psychologii, on zaś to ateista i student matematyki, przekonany o tym, że wszystko da się racjonalnie i naukowo wytłumaczyć, ponadto cechuje go również ogromna pewność siebie, przechodząca wręcz w skrajne zadufanie. Z powodu tak dużych różnic między nimi ich związek zaczyna się coraz bardziej psuć, z czym walczyć chce Karolina, a w związku z tym postanawia spędzić Święta Wielkanocne wraz z chłopakiem na wsi na Suwalszczyźnie. Wyprawa od początku obfituje w dziwne, trudne do wyjaśnienia bądź wręcz niewytłumaczalne wydarzenia, jednak ani Karolina, ani Tomek nie spodziewają się, jak straszny będzie tego finał.
