![]() |
| Jeśli zastanawiacie się, co przedstawia okładka, to czytając tę książkę dowiecie się tego — i jest to absolutnie poruszające i smutne. |
Ameksyka to nazwa terenów rozciągających się wzdłuż granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku. To ziemia, na której toczy się nieustanna wojna związana z handlem narkotykami i biedą, a także wszystkim tym, co ze sobą niosą. Z tego powodu tytuł — Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy — jest szalenie adekwatny i idealnie opisuje to, o czym w książce Eda Vulliamy'ego mowa. Zresztą w tym reportażu wszystko jest wzdłuż, bowiem Vulliamy snuje historię poruszając się z zachodu Ameksyki na wschód, cały czas pozostając przy granicy (częściej po stronie meksykańskiej) i opowiadając, co się w jej pobliżu dzieje, dużo miejsca poświęcając przemocy czy specyfice karteli narkotykowych. Podróż wzdłuż granicy to ciekawy pomysł, który przy okazji bardzo dużo daje, bowiem poszczególne elementy wojny poznajemy po kolei, poczynając od miejsc, w których potrzeba najmniej kontekstu do zrozumienia ich specyfiki, do tych, które wymagają go najwięcej. To oczywiście częściowo szczęście, że Vulliamy mógł snuć narrację i odkrywać coraz to więcej, poruszając się wzdłuż granicy, z drugiej strony niewprawny reporter by tego nie wykorzystał, tak samo jak nie umiałby napisać tej książki tak, aby w danym miejscu całkowicie wyczerpać temat, nie pokazując jednak tego, co pokazać można później.
