sobota, 9 września 2017

„Samotność Portugalczyka" Izy Klementowskiej - o smutku na skraju Europy

Jak osoby śledzące blogowego Facebooka już pewnie wiedzą, byłam w tym roku na wakacjach w Portugalii. Żeby wiedzieć coś więcej o kraju, w którym będę mieszkać przez dwa tygodnie, a nie jedynie znać dania serwowane w restauracjach czy typowe pamiątki turystyczne, postanowiłam przeczytać o nim reportaż. I tak oto sięgnęłam po Samotność Portugalczyka Izy Klementowskiej, książkę stosunkowo małą, składającą się z zaledwie 24 tekstów, z których niektóre są zaledwie kilkustronicowe. Wiadomo, że ilość nie równa się jakości, a mała książka może być bardzo bogatym dziełem, jednak w tym przypadku niestety tak nie jest.



Autorka skupia się na różnej tematyce, z której wyłania się obraz współczesnej Portugalii, dla której niezwykle ważna jest jej historia w XX wieku - to ona ukształtowała obecną sytuację w kraju. W latach 30 ubiegłego wieku do władzy w kraju doszedł António de Oliveira Salazar, którego rządy były autorytarne, pełne prześladowań i uwięzień ludzi mających inne zdanie na temat państwa niż ówczesna władza. Po upadku reżimu Salazara do władzy doszli komuniści, którzy byli tylko nieznacznie lepszą opcją niż dyktator. Gro reportaży skupia się właśnie na tamtych czasach - na atmosferze za czasów rządów Salazara, na prześladowaniach komunistów w tamtym okresie i na Rewolucji Goździków, która obaliła autorytarną władzę następcy Salazara, Marcela Caetano - w reportażu Lekcje pana Ferreiry poznajemy wręcz historię całych rządów Salazara i jego następcy w pigułce, natomiast Bażant przybliża osobę Salazara od nieznanej ludziom, prywatnej strony. Jeszcze inne jest Gorące lato opowiadające o czasach po obaleniu władzy autorytarnej, kiedy zaczęli rządzić komuniści, konfiskujący majątki ogromnej ilości ludzi, konfiskujący w sposób bezprawny i brutalny - przez wyganianie z domów uprzednich właścicieli z dnia na dzień.

W pokazaniu historii Portugalii kryje się niestety największy minus książki. Wprawdzie jeśli ktoś tak ja nie wie nic o Portugalii i nie nastawia się na duży zastrzyk wiedzy płynący z książki, to może być całkiem zadowolony (choć ja nie byłam), jeżeli jednak ktoś liczy na ogrom wiedzy i rzeczywiste przybliżenie historii kraju, to będzie zawiedziony. Samotność Portugalczyka zarysowuje bowiem wiele tematów, każdy jest w jakiś skrótowy sposób pokazany, ale zarazem tylko skrótowy, pozwala zatem jedynie zorientować się w temacie. Oczywiście książka nie jest ani nie miała być pozycją historyczną, ale uważam, że historii Portugalii w XX wieku powinno być poświęcone więcej miejsca lub wiedza o niej powinna być przekazana w inny sposób. Tutaj jednak są to tylko ogólne informacje pozwalające zorientować się w historii Portugalii, zaś od książki pretendującej do bycia rzetelnym reportażem wymaga się trochę więcej.

Na szczęście historia to nie jedyny temat książki, więcej miejsca jest poświęcone współczesnej kondycji Portugalczyków, która jest zaprezentowana o wiele lepiej. Z reportaży wyłania się obraz ludzi samotnych, bojących się życia, nierozliczonych z kolonializmem i czujących duży żal po tym, że kiedyś byli potęgą, a teraz są małym krajem na skraju Europy w cieniu wielkiej Hiszpanii, z którą zresztą zawsze mieli problem. Dlaczego my, Portugalczycy, wiecznie za czymś musimy tęsknić? Za światem innym niż Portugalia. Bo kimże my jesteśmy - wejściem do Europy czy jej ujściem? Czy stoimy plecami do Europy, a twarzą do reszty świata, czy odwrotnie? Jednak Portugalczyków cechuje nie tylko smutek i melancholia, ale także otwartość, komunikatywność i empatia, ateizm oraz szacunek do religii, rodzinność i samotność.

Niezwykle ważną częścią współczesnej Portugalii jest jej wielokulturowość. Z jednej strony Portugalczycy są bardzo otwarci na nowych ludzi, również imigrantów, ponadto w ich kraju mieszka wielu ludzi, którzy pochodzą z byłych kolonii, ale zarazem widać rasizm i problemy imigrantów, którzy nie mogą znaleźć dobrze płatnej pracy i czują się tak, jakby niektórzy Portugalczycy patrzyli na nich jak na złodziei, ponadto każda grupa o odmiennym pochodzeniu i kolorze skóry lubi trzymać się razem. Klementowska zarysowuje ten problem całkiem dobrze, pokazuje opinie zarówno osób pochodzących z Portugalii, jak i imigrantów, a każdy z nich ma swoje racje, przez co problem rasizmu jawi się jako skomplikowany i trudny do rozwiązania. Choć gwoli ścisłości niektórzy z imigrantów czują, że Portugalczycy są bardzo otwarci, tolerancyjni i zadowoleni z tego, że ktoś wybrał właśnie ich kraj na nowy dom. Jak to podsumowuje imigrant Karim: Mam wrażenie, że to ostatnie miejsce na ziemi, w którym wszyscy mogą mieszkać obok siebie w zgodzie

Jednak tym, co robi największe wrażenie w Samotności Portugalczyka jest forma, a szkoda, bo w przypadku reportażu treść powinna stać z nią przynajmniej na tym samym poziomie. Klementowska do zaprezentowania pewnych rzeczy przytacza portugalskie słówka albo zestawia losy dwóch postaci, każdej poświęcając krótkie fragmenty reportażu, a dopiero na końcu łącząc ich losy czy też poświęca stronę na wypisanie najpopularniejszych imion, które nadawane były dzieciom w latach 1960-2013, z czego wniosek trzeba wysnuć samemu. To, że autorka bawi się formą reportażu, co wychodzi jej bardzo dobrze, jest najlepszym elementem książki, tym samym szkoda, że Klementowska nie przyłożyła się tak samo do języka - nie jest on tak samo poetycki jak ten Nataszy Goerke ani tak samo prosty i bezosobowy jak u Justyny Kopińskiej - tkwi gdzieś po środku, z bardzo wyraźnie zarysowaną osobą reporterki, a jej styl jest niestety jedynie poprawny i nie wzbudza zachwytu, zaś czasem wręcz lekko nuży.

Mam wrażenie, że największym problemem książki jest jej objętość i język, ponieważ forma i zaprezentowanie charakteru Portugalczyków oraz ich współczesnych problemów wychodzą autorce naprawdę dobrze. Niestety historia opisana jest skrótowo i gdyby poświęcone jej było więcej miejsca, prawdopodobnie wyszłoby to książce na dobre, zwłaszcza gdyby przesunąć gdzieś akcenty językowe, w stronę prostszej lub bardziej kunsztownej formy. Samotność Portugalczyka miała być chyba o wszystkim, co w Portugalii ważne, a to poskutkowało potraktowaniem zbyt wielu tematów po łebkach. Niestety otrzymujemy pozycję niezłą, ale na pewno nie wybitną, która zawiedzie miłośników Portugalii, a spodobać się może tylko osobom o znikomej wiedzy na temat kraju, które poszukują jedynie wielu informacji w pigułce, jednak nawet to nie jest gwarantem zadowolenia, a zważywszy na to, że książka nie jest tak reklamowana, takie osoby i tak raczej po nią nie sięgną. Jeśli jednak komuś zależy zdobyciu na niewielkiej wiedzy na temat tego kraju, to może ją przeczytać, zwłaszcza że to niestety chyba jedyna pozycja poświęcona Portugalii jako całości na polskim rynku.


Moja ocena: 5,5/10

Wszystkie cytaty pochodzą z Samotności Portugalczyka Izy Klementowskiej, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016, wydanie II.

19 komentarzy:

  1. Mimo wszystko wciąż mam ochotę na ten reportaż. Portugalia jest strasznie mało eksploatowanym tematem w literaturze i nie tylko, a ja lubię zapuszczać się na nieznane wody ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ten kraj jest ogólnie bardzo mało eksploatowany, reportaży o nim praktycznie brak, a w Polsce wydawanych jest niewiele książek portugalskich autorów. Skoro Cię interesuje, to przeczytaj, ja pewnie również bym to zrobiła przed wyjazdem, nawet gdybym wiedziała, że się trochę zawiodę, ponieważ innej opcji generalnie nie ma. ;)

      Usuń
  2. Wielokulturowość Portugalii na tak, jej historia raczej na nie, nie jestem pewna, czy chciałabym sięgnąć po ten tytuł, zwłaszcza, że to Wydawnictwo wydało wiele naprawdę fantastycznych reportaży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dlatego jeśli Portugalia Cię jakoś specjalnie nie interesuje, to możesz sobie odpuścić i poczekać, aż ktoś wyda coś lepszego o niej, a wcześniej sięgnąć po jakąś naprawdę dobrą pozycję od Czarnego. :)

      Usuń
  3. Chętnie sięgnę po książkę, teraz już wiem, czego się po niej spodziewać, poszukiwać będę inspiracji tematycznych, a nie mocnego zagłębiania się w nie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry pomysł, tym sposobem będziesz przynajmniej miała wiele punktów zaczepienia do dalszego zdobywania informacji na własną rękę. :)

      Usuń
  4. Szkoda, że się zawiodłaś - choć jak na zawód ocena i tak jest niezła ;). Portugalia nigdy nie interesowała mnie na tyle, by o niej czytać, więc nie czuję wielkiego żalu, że ta książka akurat nie jest zachwycająca. Jednak zgadzam się, że po reportażu spodziewamy się raczej więcej konkretów, dogłębnego zbadania jakieś kwestii, zamiast powierzchownego potraktowania problemu. Dlatego zwykle wybieram dłuższe reportaże ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ocena jest rzeczywiście całkiem dobra, szczerze powiedziawszy zastanawiałam się przed publikacją recenzji, czy jej nie obniżyć, ale pamiętałam, że krótko po skończeniu miałam w głowie zarówno te pozytywne, jak i negatywne wrażenia, więc wystawiłam wtedy taką ocenę. Obecnie na chłodno zastanawiałam się, czy nie jest za wysoka, z drugiej strony teraz mam w głowie głównie minusy, dlatego nie wiem co zrobić.

      Sięganie po dłuższe reportaże jest bardzo sensowne, aczkolwiek ja chcąc przeczytać coś o Portugalii miałam właśnie tylko ten wybór. ;) Z drugiej strony na przykład "Tam" Nataszy Goerke jest bardzo dobre, a przecież to równie krótka książka, dodatkowo o zacięciu bardzo eseistycznym, więc obfituje w liczne przemyślenia, a jednak udaje się Goerke zawrzeć wszystko to, co istotne. Klementowska natomiast zbyt dużo miejsca poświęca na mało istotne rzeczy, które są dobrymi ciekawostkami, ale właśnie - tylko ciekawostkami.

      Usuń
    2. Obniżyć zawsze można - zwłaszcza jeśli teraz na chłodno skalkulowałaś, że chyba jednak przesadziłaś z pozytywami ;). Ja czasem tak robię, gdy książka już do mnie dotrze, zauważę jej mankamenty, albo wręcz odwrotnie, dopatrzę się zalet.

      Prawda, jeśli autor dobrze wykorzysta każdą stronę, to nawet krótki reportaż jest w stanie przynieść odpowiednią ilość informacji. Widocznie tutaj autorka zbytnio skupiła się na pobocznych wątkach, tak zwanych pierdołach, zamiast na konkrecie. Z konkretnych reportaży bardzo polecam "Dzienniki Kołymskie" Jacka Hugo-Badera - widać w nich i samego autora, i świat, który chce nam pokazać. To cudeńko w tym gatunku :).

      Usuń
    3. To chyba tak zrobię i jej obniżę, a przy okazji obniżę też "Agonii dźwięków" Cabre i "Gałęzistym". W ogóle ostatnio zastanawiam się, czy te moje oceny nie są zbyt wysokie w stosunku do moich odczuć. Muszę przemyśleć mój system. ;)

      Dziękuję - zapamiętam tytuł, choć na obecną chwilę nie ciągnie mnie jakoś do takiej tematyki. Ale zapisałam sobie na przyszłość. :)

      Usuń
  5. I znowu reportaż, a więc nie powinno mnie tu być, nie powinienem komentować :)
    Przyznaję bez bicia, zajrzałem tu w głównej mierze z podowu sentymentalnych wspomnień, która obudziła we mnie powyższa fotografia, a konkretniej rozsypane wokół książki "gadżety", wiadomo skąd :) Byłem w Portgalii parę lat temu, przywiozłem też podobne pamiątki :D Co do problemów społeczno-gospodarczych, na pewno zauważy się je, będać w samym Porto: wystarczy popatrzeć z 1 z mostów w dół, aby dojrzeć panującą biedę w dolnej częsci miasta' powybijane gdzieniegdzie szyby i wystawione przed domami stare pralki a'la nasza Frania - tak przynajmniej było podczas mojej tam wizyty... Ale i tak pokochałem Porto, na równi ze stolicą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak się zastanawiałam, czy skomentujesz, skoro piszę o Portugalii! :P

      Zazdroszczę bycia w Porto, ja byłam na samym południu, gdzie było daleko do prawie wszystkich miejsc wartych zwiedzania, dlatego prawie nic nie zobaczyłam. :/ U mnie nie było za dużo takich biednych miejsc, z drugiej strony ja byłam w miejscowości typowo turystycznej i w pewne rejony po prostu się nie zapuszczaliśmy. Jednak zupełnie się nie dziwię, że pokochałeś Porto pomimo takiego widoku. Szczerze powiedziawszy, mam czasem wrażenie, że pewne miejsca można pokochać naprawdę tylko wtedy, gdy zobaczy się ich "złą stronę", brzydkie lub zaśmiecone uliczki itd. W przeciwnym razie najczęściej kochamy tylko wyidealizowany obraz miasta.

      Usuń
  6. Chciałam w tym roku częściej sięgać po reportaże, ale wychodzi mi to słabo. Zazwyczaj interesuje mnie bardziej pokazanie mieszkańców, konkretnych losów niż sięganie do historii danego kraju (tutaj wolę, gdy jest to w stopniu pozwalającym zrozumieć pewne zależności, ale nie takim, które przytłoczy ilością faktów). Wydaje mi się, że pod pewnymi względami "Samotność Portugalczyka" mogłaby być dla mnie ciekawa, ale z drugiej strony jakoś mocno mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Cię do niej nie ciągnie, to chyba w takim razie nie ma sensu po nią sięgać, a lepiej przeczytać taki reportaż, który Cię zaciekawi swoim tematem, zwłaszcza że tak mało ich czytasz. ;) Wprawdzie tutaj jest całkiem sporo (jak na tak krótką książkę) opowieści o losach konkretnych ludzi, jednak zależności historyczne nie są niestety jakoś bardzo dobrze pokazane. :/ Dlatego na Twoim miejscu chyba poszukałabym czegoś innego. :)

      Usuń
    2. Pewnie pójdę za Twoją radą - jeśli już sięgnę po reportaż to taki, który mnie już przed lekturą zaintryguje :)

      Usuń
  7. Reportaże zaczęłam czytać całkiem niedawno i przeżywam chwilową fascynację tym gatunkiem. Do tej książki zraża mnie jednak to, czego Tobie brakuje - historia. Uwielbiam analizowanie współczesności, ale historia, moim zdaniem, powinna ukrywać się w ksiażkach historycznych, żebym mogła jej skutecznie unikać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w gruncie rzeczy też nie czytam reportaży od dawna - przed rokiem prawie w ogóle po nie nie sięgałam. ;)
      W sumie trochę rozumiem Twoje podejście, choć ja wolę, jak jest więcej historii (no chyba że nie ma potrzeby o niej mówić). Być może gdyby autorka prawie w ogóle po nią nie sięgnęła i skupiła się tylko na analizowaniu współczesności, historii poświęcając dosłownie parę akapitów, aby zarysować kontekst, wyszłoby to książce na dobre, jednak jeśli już zaczęła, to moim zdaniem powinna rozwinąć ten temat bardziej. ;) Bo tutaj próbowała pisać o wszystkim, a to jej nie wyszło.

      Usuń
  8. Ostatnie tygodnie miałam bardzo intensywne, więc dopiero dziś przysiadłam i nadrabiam Twoje recenzje moja droga. Cóż, Portugalia, to w sumie dla przeciętnego Polaka biała plama - sama kojarzę ją z dawnymi odkryciami geograficznymi i muzyką fado (polecam taką wokalistkę jak Mariza), a poza tym, cholera, z niczym więcej. Nawet nie wiedziałam, że były tam podobne problemy z ustrojem autorytarnym jak w Hiszpanii i to w podobnym okresie czasu. Szkoda, że autorka pewne rzeczy potraktowała zbyt skrótowo i po łebkach. Mimo wszystko możliwe, że się skuszę na przeczytanie "Samotności Portugalczyka", żeby choć odrobinę poszerzyć swoją wiedzę na temat tego kraju. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie zauważyłam, że coś Cię mało ostatnio widać. :;) Nie przejmuj się oczywiście.
      Ja również nie wiedziałam, że w Portugalii był system autorytarny i podejrzewam, że większość osób tego nie wie. Naprawdę mało wiemy o tym regionie świata, dlatego zupełnie się nie dziwię, że mimo wszystko być może i tak po książkę sięgniesz - ja sama prawdopodobnie też bym to zrobiła. :)
      A utworów Marizy w wolnym czasie posłucham. :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze - odzew czytających jest dla mnie bardzo ważny, a więc proszę się nie wahać i komentować. :)
Jednocześnie uprzedzam, że będę bez mrugnięcia okiem usuwać komentarze obraźliwe, rasistowskie, homo- i transfobiczne czy też inne będące formą mowy nienawiści bądź naruszające netykietę.