niedziela, 30 kwietnia 2017

Historia dyskryminacji w obrazkach, czyli „Kłopot z kobietami" Jacky Fleming

Kłopot z kobietami Jacky Fleming to niewielkich rozmiarów książeczka, zawierająca humorystyczne obrazki opatrzone zabawnymi w zamyśle komentarzami na temat mizoginii i dyskryminacji kobiet. Jest tu pokazana cała historia dyskryminacji, tezy wielkich naukowców - na przykład Karola Darwina - na temat kobiet, medyczne teorie dotyczące tego, dlaczego kobieta nie powinna lub wręcz nie da rady zajmować się uprawianiem sportu, malarstwem lub jakąkolwiek inną "skomplikowaną" czynnością, z których to teorii jednoznacznie wynika, że kobieta nie może być postacią wybitną w historii świata.

Autorka  (tak mi się wydaje, że książeczkę stworzyła kobieta, ale pewności całkowitej nie mam) w prześmiewczy sposób przedstawia wszystkie te teorie na temat kobiet, pokazuje także, że sam fakt bycia wybitnym filozofem czy naukowcem nie sprawia, że można być znawcą kobiet, a naśmiewając się z wiary ludzi w to, co mówią wielcy geniusze, książka pokazuje, że nawet autorytetom nie powinno się wierzyć we wszystko to, co mówią. Taki przynajmniej jest zamysł.

Pomysł fajny, wykonanie graficzne - świetne. Rysunki są czarno-białe, proste, ładne i obrazują to, co autorka chce przekazać, komentarze do rysunku zaś są napisane ładną czcionką, stylizowaną na pismo odręczne. Efekt estetyczny - pierwsza klasa.

Gorzej ma się sprawa z humorem w tej książce, ponieważ do mnie on zbytnio nie przemawia. Roześmiałam się tylko na początku książki, a później czytałam ją wprawdzie cały czas z niewielkim uśmiechem na ustach, jednak jak na książeczkę, która w założeniu miała być właśnie zabawna, jest to trochę za mało. W gruncie rzeczy wcale nie jest szczególnie śmiesznie. Owszem, ja mam podobno dziwne poczucie humoru, ale mnie raczej wiele głupot bawi i stosunkowo łatwo mnie rozśmieszyć. A tej książce udało się jedynie wywołać na mojej twarzy lekki uśmiech. Nie powiedziałabym, że jest to, jak szumnie ogłasza wydawnictwo, najśmieszniejsza książka XXI wieku.

W związku z tym, że najważniejszy zamysł tej książki - ośmieszanie - nie całkiem wyszedł, to średnio mi się podobało. A czy polecam? Jak ktoś otworzy tę książkę w bibliotece na dowolnej stronie i zaśmieje się, to może wypożyczyć. Jednak jeśli go to nie rozbawi, to moim zdaniem nic nie straci odpuszczając sobie czytanie.



Ja tymczasem straciłam ochotę na wszelkie nowości wydawnicze, a właściwie to na jakąkolwiek literaturę współczesną także, idę więc szukać klasyki literatury bądź czegokolwiek innego, co wywoła mój zachwyt czytelniczy, którego ostatnio mi brak.

6 komentarzy:

  1. Tematyka interesująca, ale jakoś nie przemawiają do mnie tego typu pozycje - stawiam albo na fabułę i książkę w klasycznym rozumieniu tego słowa, albo na komiks. Obrazi z anegdotkami - raczej podziękuję :)

    Ha, a jeśli wydawca pisze na okładce, że ta właśnie pozycja jest "naj..." to naprawdę trzeba mieć się na baczności, bo z reguły okazuje się, że wpadło nam w ręce średniactwo, które trzeba jakoś zareklamować, by dobrze się sprzedawało.

    A jeśli szukasz dobrych pozycji to polecam "Nowy Kanon" W.A.B., "Współczesną Prozę Światową" PIWu albo "Nike" Czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie we wszystkie "najlepsze", "najśmieszniejsze", "najzabawniejsze" i tym podobne wyrażenia pochodzące od wydawcy też nie wierzę, na książkę natomiast skusiłam się ze względu na pochwalną recenzję na jednym z blogów (przynajmniej wiem teraz, że z tą panią mamy albo częściowo odmienny gust, albo nie powinnam ufać jej recenzjom - zawsze to jakieś dobre skutki), a że książka w bibliotece była, a ja akurat lubię także taką formę, to się skusiłam. No i właśnie klops. Jak sam napisałeś - reklama wydawcy.

      Dziękuję, nie wiedziałam, że "Współczesna Proza Światowa" to taka dobra seria (o pozostałych słyszałam, choć z "Nike" jeszcze nic nie czytałam). Na razie jednak wezmę się chyba za książkę raczej nie w moim stylu, na którą jednak mam ochotę od pewnego czasu, mianowicie "Rozważną i romantyczną" Jane Austen. Czekają także na mnie biblioteczne "Ptaki niebieskie" Petera Seeberga oraz "Mnich" M. G. Lewisa.

      Usuń
    2. Na promocyjną otoczkę też staram się nie zwracać uwagi, owszem lubię znaleźć informację o nagrodach, jakie książka zdobyła, ale już nic więcej celowo nie dostrzegam w tych opisach. Za to bardzo chętnie czytam wrażenia innych po przeczytaniu książki, zastanawiające, na jak wiele różnych aspektów można nieraz zwrócić uwagę. :)
      Bookendorfina

      Usuń
    3. Na nagrody trochę zwracam uwagę - jeśli mam ochotę na jakąś książkę, która przy okazji dostała nagrodę, to mnie ona zachęca (niemniej gdy na książkę nie miałam ochoty, a nagrodę dostała, to żadnego wpływu nie ma). ;) A niedostrzeganie już nic więcej w tych opisach... Hmm, myślę, że to zdrowe podejście, przynajmniej się nie zawiedziesz. ;) (Mnie niestety czasem się nie udaje, choćbym nie wiem jak się starała).

      Usuń
    4. Często już z frontu okładki krzyczy zdanie, które zdradza zbyt dużo, bardzo tego nie lubię, bo nie ma nic bardziej porywającego niż z efektem niewiadomej zagłębiać się w książkę. :) A co do nagród, jeśli uhonorowana książka mi nie spodobała się w wystarczającym stopniu, nie nawiązała się nić porozumienia, albo najzwyczajniej w świecie jej nie zrozumiałam, wówczas zastanawiam się, dlaczego nie dostrzegłam tego, za co została wyróżniona, czemu mnie to w pełni nie przekonało. W sumie to też ciekawy aspekt przeżywania literatury. :)

      Usuń
    5. A widzisz, mnie niewielka informacja na temat tego, co mnie czeka nie przeszkadza - czasem nawet wolę dowiedzieć się ciut więcej na temat fabuły, aby potem odpowiednio dobrać książkę do nastroju i oczekiwań, zamiast czytać historię rodzinną, gdy na przykład mam ochotę na indywidualną historię, ale opowiadającą o problemach rodzinnych. ;) Choć to chyba dość rzadkie podejście. ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze - odzew czytających jest dla mnie bardzo ważny, a więc proszę się nie wahać i komentować. :)
Jednocześnie uprzedzam, że będę bez mrugnięcia okiem usuwać komentarze obraźliwe, rasistowskie, homo- i transfobiczne czy też inne będące formą mowy nienawiści bądź naruszające netykietę.