niedziela, 23 kwietnia 2017

O nietypowych istotach, czyli "Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej" Michaela Dylana Fostera

Chyba rośnie ze mnie japonofilka, a właściwie to azjofilka - coraz chętniej sięgam bowiem nie tylko po powieści z Wschodniej Azji, ale także kupuję pozycje naukowe na temat Chin lub Japonii. Czasem nawet je czytam. A oto dowód:



Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej to właśnie taka książka naukowa, czy bardziej popularnonaukowa, choć autor pisał ją myśląc zarówno o osobach zajmujących się pracą naukową na uniwersytetach oraz o laikach takich jak ja, których Japonia po prostu ciekawi. Kultury japońskiej naukowo nie badam, więc nie wiem, jak odbiera ją pierwsza grupa czytelników, natomiast przedstawicielka drugiej grupy w mojej osobie jest bardzo zadowolona.

środa, 19 kwietnia 2017

W poszukiwaniu piękna (ja sama) - "Nim zapadnie noc", Michael Cunningham

"Coś Ty ze mną uczynił, Cunningham!" - od tych słów chciałam zacząć recenzję, gdy kończyłam książkę, ale zostały mi jeszcze ostatnie strony, a byłam przekonana, że zakończenie mną wstrząśnie - cała lektura bowiem wzbudziła we mnie wielkie emocje - ostatnim razem takie ściskanie w brzuchu, jakie miałam, czytając ostatni rozdział, czułam blisko rok temu, a przedostatnie - nie wiadomo kiedy (czyli dawno temu). Rzadko się zdarza, żeby książka wzbudziła we mnie tak ogromne emocje - Cunninghamowi się to udało. Przynajmniej tyle.

sobota, 15 kwietnia 2017

Rzeczy, których nie mówi się o macierzyństwie - "Jak pokochać centra handlowe", Natalia Fiedorczuk - Cieślak


Natalia Fiedorczuk - Cieślak stworzyła w Jak pokochać centra handlowe portret macierzyństwa we współczesnym świecie. Nie jest to jednak obraz przedstawiający macierzyństwo jako tak ładne i łatwe, jak można by pomyśleć wchodząc na blogi poświęcone rodzicielstwu, widząc uśmiechnięte i szczupłe panie w reklamach czy włączając telewizję śniadaniową, gdzie modna mama w szpilkach opowiada o ekologicznych kaszkach, którymi koniecznie(!) trzeba karmić maluchy. Autorka diagnozuje, że żyjemy w świecie, w którym rodzice - głównie matki, choć od ojców też wymaga się coraz więcej - muszą spędzać cały czas z dzieckiem, karmić je ekologicznym jedzeniem i nie wolno im się zdenerwować, a w domu musi być czysto i uporządkowanie; ale młode matki muszą także wyglądać rewelacyjnie, szczupło jak sprzed ciąży i jeszcze rozwijać się zawodowo. Jak sama autorka mówi, jest to opacznie rozumiany feminizm.